Kwiecień 2006

     Na mój gust, to kulminację wiosennych przelotów mamy już za sobą. Kto się nie wyrobił z czasem, ten może chyba zapomnieć o spektakularnych ptasich wichurach. Moja filozofia jest taka, że w związku ze spóźniającą się wiosną na naszych terenach i późno wyglądającymi spod śniegu oziminami, gęsi koczowały długo na południu i zachodzie, a w tej chwili lecą po odpoczynku na północ i nie wszystkie lądują na bagnach. Są oczywiście i stada idące w tysiące, sam takie namierzyłem, ale w tym roku to stworzenia wyjątkowo ostrożne i trudno je podejść.


     Zajrzałem wczoraj pierwszy raz na Grądy Woniecko. Nie myślałem, że to takie piękne miejsce. Kaczek oczywiście sporo, ale gęsi śladowo. Tradycyjnie już nie zawiodło Zabiele. Tam jest wyjątkowy spokój i mało ludzi. A i samochodem nie każdemu się chce pakować w błoto. Dla leniwych polecam Widoki za Wizną. Gęsi wczoraj były i można je było spokojnie obserwować z auta. Woda już spada i na mój gust, to dosyć szybko. Bajorka oczywiście ponapełniane, tak więc bataliony nie zawiodą. Wiosna dopiero praktycznie wybucha i szał związany z przekazywaniem życia (u ptaków!) dopiero się zaczyna. Gęsi się kończą, ale inne ptaki dopiero się pojawiają.


     Natomiast ja ostatnio sporo latałem za bielikami. I to nawet z niezłymi efektami. Co prawda nie sprowokowałem ich do siadania w miejscach wyznaczonych (taki był plan), ale co się napatrzyłem to moje. Spędziłem dwie soboty w miejscu gdzie zimowało 11 ptaków na Mazurach. A i na Wiźnie były momenty gdy w obiektywie miałem cztery sztuki naraz. Rewelacja, piękno i majestat. Zwłaszcza stare ptaszyska. Wyjątkowo czujne i chyba najbardziej podejrzliwe i płochliwe zwierzęta jakie znam. To już jednak obsesja. Będę ganiał za nimi dalej, aż mi wyrośnie żółty dziób i olbrzymie pióra. Być jak bielik!!! Mądry, piękny i czujny.


     Cóż jeszcze ciekawego? Żurawi jakoś w tym roku obrodziło, są wszędzie i nawet stosunkowo mało płochliwe. Łosie chyba też mają się nieźle chociaż słyszałem opinię, że sporo zwierząt w tym roku padło z głodu. Myślę jednak, że to przesadzona wizja. Wczoraj z Nowego Dolistowa widziałem stado biegających ośmiu sztuk, a nawet w Wiźnie spotkałem dwie łazęgi. Przez zimę widywałem łosie w takich ilościach, że nigdy tak nie było.

     Kolejny temat - Via Baltica. Wiatry chyba się zmieniają. I kto wie, czy Łomżyniacy nie przeforsują swojego wariantu. A i w naszej Ostrołęce coś drgnęło i temat nabiera rozpędu. Zainteresowanie odżywa. Chyba metoda faktów dokonanych (wariant białostocki) straciła na znaczeniu. Jest szansa, że Biebrza i Rospuda zostanie zachowana dla naszych dzieci.


     Licencji "Znawcy Biebrzy" znowu BPN mi nie sprzedał, widać nie zasługuję! Tak więc śmigam po drogach publicznych i właściwie tylko z tych miejsc pykam fotki. Moja sugestia - dobry może być weekend świąteczny. Naturalnie, po obowiązkowej rezurekcji. Po takim wsparciu, Biebrza na pewno otworzy swoje podwoje. Przed weekendem majowym prawdziwych zapaleńców przestrzegam. Będzie "jajo" jak nigdy. Wiele osób się szykuje na Biebrzę. Moda trwa. A przecież Biebrza to cisza. Polecam link Rozmowy z Biebrzą.
    Radosnych Świąt Wielkanocnych - życzę wszystkim. Wam Kochani Opiekunowie BPN - szczególnie i naprawdę szczerze. Dużo mądrości i wytrwałości wszystkim. Szkoda że biebrzański śmigus dyngus już spływa do koryta. Do zobaczenia, albo nie do zobaczenia, bo ja od tego roku się maskuję w podchodach.


    Ach, ważna rzecz! Polecam film Krystiana Matyska "Dziobem i Pazurem". Rewelacja. Bieliki jak znad Biebrzy. Film pomógł mi przetrwać zimę. Dziękuję Panie Krystianie. Wielka sprawa !!!
M. Syguła